O autorze
Warszawiak rodem i z przekonania, ale z nie jednego pieca chleb jadł. Olsztyn go wychował, Triest tchnął w niego ducha, a Berlin ukształtował jako bystrego obserwatora rzeczywistości. Lubi podróżować autokarem i jeść golonkę w małej restauracji przy berlińskiej Schönholzer Straße.

Praca marzeń

"Rób to co sprawia ci przyjemność", "znajdź taką pracę, w której będzie ci dobrze". Tego rodzaju porady przechodzą w Niemczech do historii. „Traumjob” - „praca marzeń”, to dziś jeden z najczęściej wyśmiewanych sloganów.

Według danych Federalnej Agencji Pracy stopa bezrobocia w Niemczech jest najniższa od dwudziestu lat i wynosi obecnie 6,8 proc. Dane dotyczące tempa wzrostu niemieckiej gospodarki są mniej optymistyczne. Prognozowany wzrost PKB za 2012 r. wyniesie najprawdopodobniej ok 0,8 proc. Niemcy zdają sobie sprawę, że światowy kryzys finansowy nie odpuszcza. Wiedzą o tym również młodzi ludzie. Ich sytuację na rynku pracy Angela Merkel nazwała niedawno największym problemem Europy.



Die Zeit opublikował wczoraj list młodej czytelniczki. Kiedy otrzymała zwolnienie ze swojej pierwszej pracy, nie była przerażona. "Na pewno coś znajdę. Dzięki studiom, praktykom, doświadczeniu, miękkim umiejętnościom i oczywiście dzięki znajomości języków". Dziewięć miesięcy poszukiwań, dziewięćdziesiąt odrzuconych podań, telefony do wszystkich znajomych i niekończące się poprawki dokumentów aplikacyjnych. Dziś młoda kobieta stoi przed decyzją o wystąpieniu o zasiłek dla najuboższych.

"Ta sytuacja sprawiła że zaczęłam się zastanawiać - pisze autorka listu - kto dzisiaj może sobie pozwolić na pracę marzeń?" Po miesiącach porażek najpierw pojawiło się zwątpienie, a potem strach o spłatę kredytów zaciągniętych na studia. Młoda kobieta zaczęła wysyłać podania w odpowiedzi na każdą rekrutację, której kryteria była w stanie spełnić. Jedyne czego chce dzisiaj to jakiegokolwiek zajęcia, które pozwoli na życie i odłożenie chociaż minimalnej kwoty na czarną godzinę.

Piotr Buras w książce "Muzułmanie i inni Niemcy" przypomina jakimi określeniami nazywane były kolejne pokolenia niemieckiej młodzieży. W 1994 r. było to "pokolenie cool obojętności" nastawione na kulturę zabawy i luzu, naśmiewające się z wysiłków rodziców i chcące używać życia. Po przełomie wieków i zamachu na World Trade Center przyszedł czas na „pokolenie przytulanki”. Młodzi Niemcy wykazywali większą potrzebę ciepła, harmonii, wspólnoty, szacunku dla więzów społecznych i dla rodziców.

Dzisiejsza młodzież to w porównaniu z poprzednikami - generacja opanowania i rozsądku. Obecne pokolenie cechuje lęk przed utratą pracy często związany z obserwacją kłopotów własnych rodziców. "Tradycyjne niemieckie cnoty - takie jak punktualność porządek, dyscyplina - zyskują w tym świetle na znaczeniu" - pisze Buras. Dzisiaj, ponad rok po publikacji książki znanego dziennikarza, wydaje się, że pragmatyczna postawa młodych Niemców została jeszcze wzmocniona. Hasło, za którym podpisałoby się wielu z nich to: "Dajcie mi jakąkolwiek pracę".

„Praca marzeń” jako myśl wyrażająca marzycielską postawę młodych ludzi została doszczętnie skompromitowana przez kryzys. Pozostaje mieć nadzieję, że umiejętne zmiany na rynku pracy, takie jak te już wprowadzane przez niemiecką administrację, staną się pozytywnym przykładem dla Europy. Może dzięki tego rodzaju działaniom pojęcie "pracy marzeń" zdoła się odrodzić nie jako projekcja młodzieńczej naiwności, ale jako cel świadomie planowanej kariery.
Trwa ładowanie komentarzy...