O autorze
Warszawiak rodem i z przekonania, ale z nie jednego pieca chleb jadł. Olsztyn go wychował, Triest tchnął w niego ducha, a Berlin ukształtował jako bystrego obserwatora rzeczywistości. Lubi podróżować autokarem i jeść golonkę w małej restauracji przy berlińskiej Schönholzer Straße.

Berlusconi wyrzuca Niemcy ze strefy euro

Istnieje kilka sposobów na uratowanie krajów południa Europy. Niestety, wszystkie dobre pomysły zawsze psują Niemcy. Tak można by odczytać sens wczorajszej wypowiedzi Silvio Berlusconiego. Według ex-premiera Włoch Europejski Bank Centralny powinien hojniej wspomagać zagrożone gospodarki krajów strefy euro. Jeśli Niemcom to się nie podoba, mogłyby opuścić projekt wspólnej waluty. Jak twierdzi Berlusconi „to nie byłaby tragedia.”

Europejski Bank Centralny nie może zapewnić realnej pomocy krajom w tarapatach finansowych. Według Cavaliere (rycerz to tradycyjny przydomek Berlusconiego) wspólna europejska waluta nie ma wsparcia ze strony wspólnego europejskiego banku. Atak byłego premiera Włoch koncentruje się na Niemcach, którzy nie okazują solidarności wobec innych krajów unii walutowej. Według niego Niemcy panicznie boją się inflacji, która wcale nie musi oznaczać nierównowagi finansowej, a w niektórych przypadkach może nawet wspomóc wzrost gospodarczy.



Można odnieść wrażenie, że Berlusconi zarzuca Niemcom odpowiedzialność za całą politykę restrykcji finansowych, których doświadczają kraje południa. Cavaliere uderza w antyniemieckie tony, które od tygodni słychać w wypowiedziach włoskich parlamentarzystów. Atakowane są Unia Europejska, Niemcy i kanclerz Angela Merkel. Mario Monti w niedawnym wywiadzie dla niemieckiego Spiegla potwierdził, że antyniemiecki klimat we Włoszech jest niepokojący.

Sam premier Włoch również nie narzeka na przesadną sympatię swojego poprzednika. Kilka dni temu w wywiadzie dla włoskiej edycji The Huffington Post Berlusconi oświadczył, że jako premier byłby mniej posłuszny wobec niemieckiej kanclerz. Skrytykował Montiego za wprowadzenie za wysokich podatków. Według Cavaliere strategia wychodzenia z kryzysu powinna być zupełnie inna – mniej obciążeń i więcej pieniędzy na inwestycje.

Atak Berlusconiego może mieć dwie przyczyny. Albo jest to klasyczny berluskonizm – mocne słowa „palnięte” przy okazji, albo wyrasta z wyrachowania i zimnej kalkulacji przed przyszłorocznymi wyborami. Włochy nęka rekordowe bezrobocie. Kryzys jest doświadczeniem niemal każdej rodziny. Na tę trudną sytuację mamy rozwiązanie w postaci nie tylko mówiącego prostym językiem lidera Silvio Berlusconiego, ale i wroga - Niemiec które w miarę potrzeby można spersonifikować np. w postaci kanclerz Merkel.

Berlusconi nie po raz pierwszy krytykuje euro jako słabą walutę. Wielokrotnie obrywał już za to od Mario Montiego. Ale czy obawy, że tego rodzaju wypowiedzi mogą zaszkodzić Włochom są słuszne? Przecież rynki aż za dobrze znają byłego premiera i jego skłonność do koloryzowanych wypowiedzi. Jednego możemy być pewni. Berlusconi po raz kolejny udowadnia, że nie zamierza udać się na polityczną emeryturę. Obecność w mediach i obfitą cytowalność ma zapewnioną. Dla niego to takie proste.
Trwa ładowanie komentarzy...